Ołówek do rysowania? Nie, dziękuję!

| Brak komentarzy
Jadźka Rysuje blog ołówekPoznajemy go już w dzieciństwie. Jest łatwo dostępny, stosunkowo tani i wystarcza na długo. Dostaniesz go w różnych rodzajach twardości, w każdym sklepie z artykułami papierniczymi. I przede wszystkim wybaczy Ci błędy – w końcu możesz go zetrzeć. Tak można scharakteryzować najpopularniejsze i najbardziej polecane narzędzie do nauki rysowania, jakim jest ołówek.

 

To dlaczego, pomimo tylu zalet, nie znajdziesz go u mnie na szkoleniach? I dlaczego wręcz odradzam jego stosowanie w nauce rysowania – tego, które stosuje się w Myśleniu Wizualnym?

 

Z kilku powodów.

 

A w zasadzie to z jednego. Można go zetrzeć! Zaskoczyłam Cie? Uważasz, że to jego największa zaleta? Moim zdaniem niekoniecznie. 

 

Z kilku względów:

 

Po 1. Jeśli wielokrotnie zetrzesz wykonane przez siebie rysunki, nie będziesz mieć możliwości by zobaczyć swój własny progres. Jest taka zasada: ilość rodzi jakość. Idealnie pokazuje pewną zależność na nauce rysowania. Im więcej rysunków wykonasz, tym lepsza będzie Twoja kreska. Nie ważne jakim przyborem będziesz rysować. Ale nie sądzisz, że fajnie by to było widzieć? Na bieżąco i po jakimś czasie? Przecież my lubimy widzieć nasz progres!

 

Po 2. Nie masz szans na analizę swoich rysunków – widzisz tylko jeden, wykonany enty raz. I z pewnością nie pamiętasz wszystkich poprzednich – tym bardziej ich szczegółów. Po pewnym czasie to już w ogóle zapomnij! To skąd będziesz wiedzieć, co warto poprawić i nad czym popracować, a co już masz w małym paluszku? Korzystając z innych, nieścieralnych piśmideł, masz wszystko czarno na białym. Ewentualnie kolorowo na białym 🙂

 

Po 3. Wycierając wielokrotnie ołówek z kartki, niszczysz powierzchnię do rysownia. Po 15 razie nawet najlepszy papier nie będzie dobrze wyglądał. A jeśli korzystasz ze zwykłej gumki (a nie chlebowej), masz ogrom paprochów – wszędzie. Trzeba je sprzątnąć. Nie lepiej ten czas poświęcić na rysowanie?
Jadźka Rysuje blog ołówek a marker
Teraz widzisz tę ciemniejszą stronę mocy ołówka?

 

Kolejny powód – tak, jest jeszcze kolejny – to łamliwość.
Gryfel, odnoszę wrażenie, łamie się tak często, ja często jest to możliwe. I weź teraz po raz kolejny temperuj ten ołówek – znowu trzeba będzie posprzątać! A niech no się jeszcze okaże, że ten gryfel jest całkowicie połamany – kawałek, za kawałkiem, czego Ty oczywiście nie widzisz, no bo jak! Jest przecież w środku. I temperujesz, temperujesz, aż w końcu nie masz czym rysować. A czas stracony!

 

 

Trzeci powód (jest i trzeci 😉 ), to sposób, w jaki się rysuje ołówkiem.
Zupełnie inny od tego, w którym się rysuje np. cienkopisem, czy markerem. Po co przyzwyczajasz swoją rękę do tego „czucia”, skoro od razu możesz oswajać się z docelowym narzędziem? Akurat w tym przypadku jestem zwolenniczką wrzucania na głęboką wodę.
Czwarty powód – no dobra – żartowałam. Mam nadzieję, że te 3 powody wystarczą, żeby Cię przekonać, że wybór ołówka jako narzędzia do nauki nie jest tak naprawdę najlepszym wyborem 😉

 

Czy to znaczy, że w ogóle nie korzystam z ołówka?
Korzystam – ale tylko wtedy, kiedy pracuję nad jakimś projektem – nad ilustracją, ulotką, grafiką na www, czy nad prezentem. Kiedy nie mogę sobie pozwolić na powtarzanie pracy, kiedy potrzebuję precyzji i dobrego rozplanowania przestrzeni. Ale nigdy do nauki rysunku. Do nauki rysunku to ja temu panu podziękuję.

 

A ty?
Wszystkiego rysunkowego!
Jadźka